Adam Bielan usprawiedliwia łamanie rąk na protestach.


Europoseł PiS to nieprzypadkowa postać na Nowogrodzkiej. W przeszłości angażował się w wiele kampanii wyborczych, nawet przeciwnicy polityczni z uznaniem wypowiadają się o jego umiejętnościach spin doktora. Można go nazwać szarą eminencją dobrej zmiany. To właśnie on był mózgiem nieuczciwej wygranej Andrzeja Dudy w kampanii wyborczej, stosując tricki w stylu mistyfikacji w Końskich, gdzie pytania podczas “debaty” zadawali radni PiS. Było to swoiste novum, niespotykane nawet w krajach Trzeciego Świata. Wczoraj Bielan gościł u Moniki Olejnik wypowiadając szokujące słowa.

Nie chciałby tego widzieć, ale..

To jest wydarzenie, którego nie chciałbym widzieć na polskich ulicach, natomiast tak się dzieje, kiedy ktoś wychodzi demonstrować i robi to w sposób nielegalny” – tak zachowanie policji tłumaczy europoseł. Pozorna krytyka, jednocześnie połączona z ostrzeżeniem dla innych. “Lepiej siedź w domu, bo połamiemy ci ręce”. Subtelniejsza wersja słów Józefa Cyrankiewicza, choć przekaz podobny. “Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie“. Wtedy też demonstracje nazywano “nielegalnymi”. Jestem w stanie zrozumieć takie usprawiedliwianie, gdyby np. kilkudziesięciu policjantów zostało rannych podczas Strajku Kobiet, ale cały czas mówimy o pokojowych protestach!

Słowa Bielana szokują jeszcze bardziej w kontekście tego, że nawet minister zdrowia przyznał w listopadzie, iż “protesty i zgromadzenia nie przełożyły się na wzrost liczby zakażeń“. Totalnym absurdem jest grupowanie w kotłach, co pokazuje jak w soczewce, że nie chodzi o żadną “walkę z pandemią”. Przemoc na pokojowych demonstracjach nie powinna mieć miejsca nigdy, a każdy to szuka wytłumaczeń powinien się zastanowić, czy nie pomylił epoki w jakiej żyje. O ile mi wiadomo nie jesteśmy w latach 30-tych XX wieku.

Równi i równiejsi.

Pacyfikowanie protestów nałożyło się w czasie z urodzinami Radia Maryja w Toruniu. Śmietanka z Nowogrodzkiej i duchowni bezczelnie łamali wszelkie możliwe obostrzenia sanitarne, dokumentując wszystko na filmach i zdjęciach. Koronawirus zbiera największe żniwo właśnie w zamkniętych pomieszczeniach. Na powietrzu nie jest aż tak groźny. Gdyby tak było, to po wielotysięcznych protestach powinniśmy mieć prawdziwy kataklizm. Tak się przypadkowo złożyło, że policji w ogóle nie przeszkadzał radiomaryjny proceder. Więcej – nawet Sanepid nie doszukał się tu podstaw do ukarania uczestników. Jest to jawna kpina, pogarda dla logiki i pokazanie, że obóz rządowy stoi ponad prawem, może wszystko. Natomiast próba tłumaczenia brutalności policji to kolejny element wywierania terroru psychicznego i zastraszania środowisk nieprzychylnych Nowogrodzkiej.

Exit mobile version