Apel Prezydent Dulkiewicz- 13 października postawmy tamę zorganizowanemu niszczeniu …


[boombox_dropcap style=”primary” font_size=”70px” color=”red”
class=”class-name”] R [/boombox_dropcap]

eagując na aktualny stan demokracji w Polsce, Prezydent Aleksandra Dutkiewicz wystosowała apel .

13 października postawmy tamę zorganizowanemu niszczeniu sędziów, prokuratorów, lekarzy, nauczycieli, samorządowców, dziennikarzy… Wybierzmy lepszą, uczciwą Polskę

Pani Aleksandra Dulkiewicz została wybrana na Prezydent miasta Gdańsk 3 marca br. mo tragicznej śmierci Prezydenta Adamowicza. W głosowaniu zwyciężyła w pierwszej turze, zdobywając 139 790 głosów, tj. 82,22% . Jest to najlepszy w Polsce wynik.

W związku z apelem i korzystając z okazji chcemy zaprezentować sylwetkę Pani Prezydent Aleksandry Dulkiewicz. Stwierdziliśmy, że najlepiej zrobić to jej słowami, przez które przebija skromność, prawdziwa pokora miłość do Polski i Gdańska.

Tak o sobie pisze Pani Prezydent, warto przeczytać. Wielu obserwatorów życia politycznego twierdzi, że to będzie kiedyś Prezydent RP.

Od dwóch pokoleń jestem gdańszczanką. Dziadkowie z obu stron przybyli do miasta zrujnowanego po wojnie w 1945 roku. Rodzice mojego Taty, Janina i Stanisław Dulkiewiczowie, przez lata prowadzili w hali targowej przy Placu Dominikańskim stoiska z nabiałem. Z opowieści Taty pamiętam, że dziadek jeździł pociągiem na Białostocczyznę i przywoził wyśmienite sery z Moniek.

Staniszkis przygarnięta przez PSL, które proponuje lepsze miejsce. To dowód jak niewiele dzieli opozycje.

Z kolei rodzice Mamy, Maria i Eugeniusz Łosiowie, od końca lat 50. prowadzili przy ul. Podwale Staromiejskie pracownię szycia koszul. Babcia i moja Mama Izabela wychowały wielu uczniów i czeladników bieliźniarstwa, bo tak nazywało się to, czym się zajmowali. Pamiętam, gdy jako małe dziewczynki chciałyśmy z moją siostrą za wszelką cenę pomóc w pracy, gdy ruch tężał przed Świętami.

Babcia pozwalała nam podawać klientom muszki i chusteczki do butonierek – byłyśmy z Martą całe szczęśliwie! Dziadkowie stworzyli zakład z tradycją, oferujący ręcznie wykrojoną i szytą koszulę, stąd klientów mieli wielu. Dość tylko wspomnieć, że prezydent Lech Wałęsa składał swoją przysięgę w Sejmie w grudniu 1990 w koszuli uszytej w zakładzie moich dziadków. Może stąd i u mnie umiłowanie koszul?

Zaczęło się na Górce

Mój Tata Zbigniew przyszedł na świat w domu rodzinnym przy ul. Powstańców Warszawskich. Moja Mama Izabela zaś, w szpitalu im. Kopernika, podobnie jak i ja, moja siostra Marta oraz moja córka Zosia. Pewnie nie byłoby nas na świecie, gdyby nie gdańscy dominikanie.

W duszpasterstwie akademickim Górka poznali się bowiem moi Rodzice. Tatę zwabił do dominikanów o. Ludwik Wiśniewski, który był jego katechetą w pobliskim Technikum Łączności. Mama z kolei ukończyła I Liceum Ogólnokształcące i tam zetknęła się kolegami z równoległej klasy, m.in. Grzegorzem Grzelakiem, Aleksandrem Hallem i Aramem Rybickim, którym duszno i ciasno było w świecie PRL.

Papież Franciszek wykreślił “czerwoną zarazę” z nominacji kardynalskich, a nominował przyjaciela osób LGBT.

W duszpasterstwie Rodzice przesiąkli na wskroś przekonaniem, że nie żyjemy sami dla siebie, że warto trwać w prawdzie i starać się, by otaczający świat czynić coraz lepszym. Myślę, że to z tych pobudek wynikało ich zaangażowanie w opozycję demokratyczną i walkę o lepszą Polskę. Dziś wdzięczna jestem Rodzicom i Panu Bogu, że dorosłe życie nie odebrało im tej wiary i że wlali ją we mnie.

Urodziłam się w lipcu 1979 roku. Mama wspomina, że lato było upalne. Gorąco również było w głowach moich Rodziców, którzy we wrześniu stali się jednymi z pierwszych sygnatariuszy deklaracji Ruchu Młodej Polski. Rok później, w sierpniu 1980 roku, Mama woziła mnie pod stoczniową bramę.

W trakcie karnawału Solidarności urodziła się moja siostra Marta. Dom Rodziców był zawsze domem otwartym, jeden z pokoi służył za salę wykładową dla uczestników tajnych kompletów, bywał przechowalnią bibuły. Zdarzały się rewizje.

Pamiętam, jak Tata opowiadał, że po otrzymaniu przez Czesława Miłosza nagrody Nobla, udał się do komisariatu milicji, chcąc odzyskać zarekwirowany, wydany w drugim obiegu, egzemplarz „Zniewolonego umysłu”. Książkę odzyskał, ale oficer, który mu ją wydawał… poprosił o pożyczenie.

Tom szczęśliwie wrócił do rodzinnej biblioteczki. Korzystałam z niego po latach, gdy twórczość Czesława Miłosza trafiła do kanonu lektur szkolnych.
Nieprzeceniony kapitał.

Minister Holandii po rozmowie z Ziobro złożył ostry raport. Przez Ziobrę Polska straci dotacje z Unii. Sprawa jest poważna.

Po zmianie ustroju oboje Rodzice zaangażowali się w tworzenie samorządności. Tato pracował przy powstawaniu sejmiku województwa gdańskiego, zaś Mama w urzędzie miejskim starała się stworzyć – i czyni do dziś – jak najlepsze warunki do obsługi mieszkańców w ich codziennych sprawach.

Tata odszedł nagle w kwietniu 2002 roku. Do dziś bardzo mi Go brakuje. Zwłaszcza teraz, gdy mam sześcioletnią córkę Zosię i wiem, że byłby wspaniałym Dziadkiem. Wraca do mnie we wspomnieniach i spotkaniach z ludźmi, z którymi pracował.

Mama i Tata wyposażyli mnie w narzędzia ułatwiające życie we współczesnym świecie, pokazali, że trzeba i warto sięgać daleko i brać odpowiedzialność za swoje czyny. Ich przykład jest dla mnie wielkim zobowiązaniem.

Horyzonty

Edukację rozpoczęłam od ledwo akceptowanego przez władze przedszkola prowadzonego przez siostry zakonne. Przedszkole działa do dziś w pobliżu kościoła św. Brygidy. Moją podstawówką była 50 przy Grobli IV z wymagającym patronem – Emilią Plater.

Do dziś z tyłu głowy pobrzmiewa mi: „Emilia Plater – kobieta – bohater”. To czas wielu dobrych wspomnień i wspaniałych nauczycieli, że wymienię tylko dwie Panie: polonistkę Ewę Wrosz oraz Alinę Ceynowę, która rozpaliła we mnie miłość do historii.

Liceum wybrałam we Wrzeszczu, Topolówkę wśród topoli. Kolejna partia dobrych wspomnień czasu otwierania i poszerzania horyzontów. Tu zwłaszcza ciepło myślę o profesorze Mikołaju Walczyku, nauczycielu historii i wiedzy o społeczeństwie.

Kolejna wpadka PiS. Kadłub lodołamacza sklejony taśmą papierową, tylko po to żeby minister PiS mógł zrobić konferencję.

Pomagał nam stworzyć klub dyskusyjny, organizował spotkania z mądrymi ludźmi, ale i w wakacje nie miał dosyć trudnych nastolatków. Razem żeglowaliśmy po mazurskich jeziorach.

Wybrałam prawo na uniwersytecie gdańskim – studia ciekawe, ale i uczące pokory. Dzięki programowi Erasmus rok studiowałam w austriackim Salzburgu. Było to dobre doświadczenie porównawcze, jak można zorganizować naukę na uniwersytecie.

Zawiązałam międzynarodowe przyjaźnie, które przetrwały do dziś. A poza tym rok w mieście Mozarta to jest coś!

Poszukiwania swojego miejsca

Od podstawówki działałam w samorządzie uczniowskim. W 1995 roku pierwszy raz zaangażowałam się politycznie, sama nie mając jeszcze prawa głosu, pomagałam w kampanii wyborczej Hanny Gronkiewicz-Waltz na prezydenta RP. Wtedy zetknęłam się z Młodymi Konserwatystami, organizacją, w której działałam będąc m.in. sekretarzem do spraw zagranicznych.

Od 2000 roku współpracowałam przy organizacji Gdańskiego Areopagu, forum wymiany myśli, które na silnie wpisało się w krajobraz Gdańska, także ten materialny, poprzez chociażby ufundowaną przez areopagitów jedną stację drogi krzyżowej w kościele Mariackim czy wkład w organizowaną przez młodzież dominikańską wigilię dla bezdomnych.

Na zaproszenie Gdańskiego Areopagu przyjechali do Gdańska m.in.: Zbigniew Brzeziński, Jan Nowak-Jeziorański, Norman Davis czy Timothy Garton Ash.

W trakcie studiów pracowałam w gazecie codziennej, współpracowałam z kancelarią prawną i uczyłam języka angielskiego. Kolejne moje aktywności zawodowe zawsze były ściśle związane z Gdańskiem.

Przewodniczący Rady Miejskiej o mieszkańcu: zobacz tego skurwie… Gonić chu… i koniec.

Zaczęłam od zdobywania trudnych szlifów u boku prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. To była szkoła dyscypliny, umiejętności organizacji pracy i czasu oraz kolejne poszerzenie horyzontów. Od początku uczestniczyłam w przygotowaniach Gdańska do UEFA EURO 2012™.

Następnie pracowałam w Europejskim Centrum Solidarności, instytucji powołanej do zachowania pamięci o Solidarności i o tym, że zmiany na świecie rozpoczęły się w Gdańsku. Później zatrudniona byłam w Gdańskiej Agencji Rozwoju Gospodarczego Invest Gda, gdzie współpracowałam z inwestorami tworzącymi nowe miejsca pracy w Gdańsku.

Dwukrotnie w 2010 i 2014 roku, dzięki Państwa głosom, zostałam wybrana do Rady Miasta Gdańska, gdzie byłam wiceprzewodniczącą Komisji Samorządu i Ładu Publicznego oraz członkinią Komisji Rewitalizacji i Komisji ds. Jarmarku.

Czas pracy w Radzie Miasta to nauka funkcjonowania miasta od podszewki i realizacja często małych spraw, istotnych dla małych wspólnot, jak i wielkich, często ryzykownych i nie zawsze popularnych, ale w dłuższej perspektywie przynoszących korzyść całemu miastu i regionowi.

W lutym 2017 roku prezydent Gdańska Paweł Adamowicz powierzył mi stanowisko swojego zastępcy ds. polityki gospodarczej.

Dużo nauczyłam się przez te lata, zebrałam wiele doświadczeń. Wraz ze współpracownikami mam na swoim koncie kilka osiągnięć na rzecz poprawy jakości życia mieszkańców Gdańska, żeby wspomnieć: odmieniony skwer przy ul. Szerokiej, trzy nowe przedszkola (Damroki, Lawendowe Wzgórze, Kolorowa) czy choćby zrewitalizowany park Oruński, czy szkoła w Kowalach. Wiele projektów rozpoczęliśmy, ale nie zdołaliśmy jeszcze ich dokończyć, np.: będące na ukończeniu prace w Jarze Wilanowskim, budowa linii tramwajowej na ulicach Nowej Bulońskiej i Warszawskiej czy Centrum Edukacyjne Jabłoniowa.

Przyjaciel Dudy, działacz PiS zatrudni 3 tys. hejterów jak wygra wybory.

Wiele projektów rozpoczęliśmy, ale nie zdołaliśmy jeszcze ich dokończyć, np.: będące na ukończeniu prace w Jarze Wilanowskim, budowa linii tramwajowej na ulicach Nowej Bulońskiej i Warszawskiej czy Centrum Edukacyjne Jabłoniowa.

Exit mobile version