Szydło straszy sądem, bo spotkanie było przypadkowe. Zamiast zająć się bandytami będą ścigać dziennikarzy. A gdzie była ochrona p. premier?


Twitter

[boombox_dropcap style=”primary” font_size=”70px” color=”red”
class=”class-name”] P [/boombox_dropcap]

amiętając kolumny pancernych samochodów, wojskowe loty CASĄ, tłumy ochroniarzy towarzyszących Beacie Szydło , wydawało się że służby dbające o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie są dobrze przygotowane. Służby nawaliły, bandyci chodzą na wolności, a ścigać się bezie dziennikarzy.

Premier polskiego rządu weszła do pomieszczenia gdzie znajdowali się groźni przestępcy.

Czyżby okazało się że premier polskiego rządu weszła do pomieszczenia z bandytami, do pomieszczenia którego nikt nie sprawdził wcześniej?

Sobotni „Superwizjer” pokazujący m. in. spotkanie oficjeli ze szczytów władzy z ludźmi ze świata przestępczego. Prawdziwą burzę wśród PiSowskich elit. Odezwała się była premier Beta Szydło i zapowiedziała, że wystąpi na drogę prawną.

Niejednokrotnie widzieliśmy grupy ochroniarzy towarzyszących premier Szydło. Czy nikomu nie przyszło do głowy sprawdzić pomieszczenie do którego udawała się jedna z najważniejszych osób w państwie? Wydajemy miliony na ochroniarzy, pancerne samochody, a nie możemy porządnie przeszkolić ochroniarzy?

Bandyci będą nadal zajmować się sutenerstwem, napadami, wymuszeniami i handlem narkotykami, bo teraz służby zajmą się dziennikarzami.

Przesłaniem reportażu było pokazanie niedolnych służb i organów ścigania groźnych przestępców, którzy chcą przeniknąć do świata polityki. Powstaje jeszcze pytanie skąd oni wiedzieli, że premier tam się pojawi i to z takim wyprzedzeniem, że swobodnie tam jeszcze mogli rozgościć ?

„Bez problemu wchodzi do Sejmu, ma kontakty z biznesem i światem polityki. W Gdańsku coraz więcej ludzi uważa go za nietykalnego”- opisują dziennikarze kontakty gangstera Olgierda L. ze światem polityki i biznesu.

Mowa jest o człowieku wyjątkowo niebezpiecznym. „Posłuszeństwo wymusza, używając maczet i tasaków. Kiedy jego ludzie kogoś dopadali, zwykle kończył w szpitalu albo w śpiączce. Podejrzewaliśmy, że nawet siedząc w areszcie, zdołał kierować swoimi ludźmi” – opowiada jeden z gdańskich policjantów.

Zamiast ścigania tych przestępców służby będą zaangażowane w ściganie dziennikarzy, którzy ujawnili tych właśnie przestępców. To od tego momentu dopiero pachnie państwem mafijnym.

Exit mobile version