Karczewski broni słów o “ciepłym człowieku” Łukaszence [VIDEO]


Stanisław Karczewski zasłynął kilka lat temu słowami, że prezydent Białorusi jest “ciepłym człowiekiem”. Jego stwierdzenie wywołało powszechną bulwersację ze względu na autorytarny styl rządów Łukaszenki – prześladowanie opozycji i nagminne łamanie praw człowieka. Obecnie jest on strategicznym sojusznikiem Rosji, jego rola w konflikcie na Ukrainie oburza przedstawicieli demokratycznego świata. Dziś w senacie wrócono do słynnej wypowiedzi. Adam Szejnfeld przypomniał tamte słowa na sali plenarnej. Reakcja Karczewskiego może zaskoczyć.

Według ustaleń raportu stworzonego przez polską Fundację Wolność i Demokracja, Alaksandr Łukaszenka nie pełni pełnoprawnie obowiązków prezydenta. Jest też odpowiedzialny za ocean paragrafów związanych z łamaniem prawa, w tym: „licznych przestępstw przeciwko własnemu narodowi: porwań, bezprawnych uwięzień i aresztowań, pobić, tortur, grzywien, bezprawnych zwolnień z pracy, relegowania z uczelni, zastraszania i szantażowania”. Takiego “dorobku” nie powstydziliby się najgroźniejsi światowi gangsterzy. Mimo skandalicznych praktyk, które są wszystkim doskonale znane, Stanisław Karczewski wypowiadał się o nim wyjątkowo serdecznie, zapominając o bandyckiej biografii. W związku z wojną na Ukrainie i wspieraniem agresorów przez Białoruś, powrócono do jego szokującego wywiadu w senacie. – Chciałem zatem zapytać. Kiedy pan był w Białorusi, nazwał pan Łukaszenkę ciepłym człowiekiem, uznawał pan, że w Białorusi nie ma więźniów politycznych. Chcę pana zapytać – czy to była wycieczka zagraniczna czy uprawianie polityki – rzucił Adam Szejnfeld. Reakcja Karczewskiego była zaskakująca.

Panie senatorze, zawsze jak ktoś chce dokuczyć mi – hejterzy, nienawistnicy, to sięgają do tego tematu. (…) To była wizyta bardzo istotna i bardzo ważna. To była wizyta wieloaspektowa. Polityka uzgodniona absolutnie do drobiazgu z MSZ, z ambasadorem Polski na Białorusi. Rozmawiałem z nim kilkukrotnie przed wyjazdem. Poinformował mnie bardzo dokładnie, jaka jest sytuacja, co powinienem powiedzieć i o czym rozmawiać, również na planowanym spotkaniu z Łukaszenką. To był rok 2016, wtedy więźniów politycznych nie było – przekonywał Karczewski.

Na historycznym zdjęciu, będącym pamiątką po wizycie, widać gołym okiem dużą serdeczność między politykami. Karczewski przytrzymał nawet uścisk dłoni drugą ręką.

Czy z perspektywy czasu może żałować tego spotkania czy jednak przekonały Was te tłumaczenia?

Exit mobile version